✨ Należę do Polskiego Towarzystwa Medycyny Stylu Życia

Chińczyki idą do przodu!

Co tam panie w gastronomii? Chińczyki trzymają się mocno!
I przegoniły McDonalda!

Chińska sieć franczyzowa lodziarni-herbaciarni Mixue Bingcheng wyprzedziła McDonalda i jest obecnie największą siecią gastronomiczną na świecie. Ma 53 tysięcy lokalizacji w Azji, Australii, na Bliskim Wschodzie i w Ameryce Południowej, gdy McDonald’s „tylko” niewiele ponad 40 tysięcy.
Uwagę zwraca tempo rozwoju firmy założonej niecałe 30 lat temu w 1997 roku. McDonald powstał dokładnie 85 lat temu. Tempo wzrostu Chińskiej sieci było 3 razy szybsze niż McDonalda!
A to dopiero początek, bo 40 tysięcy z istniejących lokali mieści się w Chinach kontynentalnych, a na rynki międzynarodowe Mixue zaczęła wchodzić w 2008 roku otwierając pierwszy poza Chinami lokal w Hanoi w Wietnamie.
W 2023 roku Mixue weszło na rynek australijski, a w grudniu 2025 roku otworzyła pierwsze lokale w USA w Hollywood i Nowym Jorku.
Równie dynamicznie firma rośnie, jeśli chodzi o obrót i zyski
w 2024 roku zyski wyniosły 4,4 miliarda juanów (615 milionów dolarów) i były o 22% wyższe rok do roku!
Głównym źródłem dochodu sieci nie jest opłata franczyzowa, jak to ma miejsce w przypadku większości takich sieci, ale sprzedaż towarów i sprzętu franczyzobiorcom, którzy są zobowiązani do zakupu tych produktów bezpośrednio od Mixue.
Inną specyfiką sieci jest zastosowanie zasady od pola do stołu (albo dokładniej: franczyzobiorcy). Firma zaopatruje się bezpośrednio u rolników i we własnych fabrykach i przetwórniach wytwarza wszystkie produkty wysyłane do franczyzobiorców. Co nie tylko przynosi zyski, ale pozwala bazować na głównym atucie firmy: niskich cenach. Dzięki którym wygrywa z konkurencją, w tym z McDonaldem.
Sieć z równie niskimi cenami wchodzi (na razie w Chinach i Malezji) na rynek kawy, otwierając sieć kawiarni Lucky Cup oraz piwa, kupując większościowy pakiet udziałów w chińskiej firmie Fulu Fresh Beer produkującej piwo. Sieciowe chińskie piwiarnie-alkoholizm ery postkapitalizmu, wizja jak z Dicka.
Imponujący rozwój. I bardzo złe informacje dla wszystkich lubiących lody czy kawę. Bo to nie McDonald jest głównym przegranym rozrostu chińskiej sieci.
McDonald’s nie zmniejsza liczby swoich punktów ani swojej sprzedaży, tylko również zwiększa!
Kto więc traci? 
Tym przegranym jest ta niewielka lokalna lodziarnia czy kawiarnia, które choćby przez efekt skali nie mają najmniejszej szansy na rywalizowanie z takimi molochami. I szczególnie w czasach kryzysowych, nie ma szansy na konkurencję cenami. I tracą też w ostatecznym rozrachunku wszyscy klienci, pozbawieni wolnego wyboru na jakżeż wolnym rynku. 
Im większe nasycenie rynku lokalami takich sieci tym rynek jest bardziej zubożony i zglajszlachtowany. A nasz wybór ograniczony do wyboru między McDonaldem a Mixue. 
Małe lokale, małe kawiarnie, lodziarnie, ale nie tylko nie są w stanie rywalizować ani jeśli chodzi o cenę, ani jeśli chodzi o lokalizacje z sieciami.
Dlatego tak złą wiadomością było wejście Żabki w „gastro”. ja prdl… małpkę i hot doga proszę. Nowy polski street food.
Ale właśnie takie duże sieci, duże firmy stać na to, żeby wykupywać najlepsze lokalizacje, żeby inwestować w nierentowne miejsca.
Praktyka znana z działań sieci handlowych w Polsce, takich jak Rossmann, Żabka, Biedronka, na świecie do przodujących w tym należy Starbucks, nazywana bardzo miło i adekwatnie bombardowaniem dywanowym.
Chodzi o otwarcie aż za dużej liczby punktów na jakimś obszarze. Przed wyjazdem z Warszawy mieszkałem w rejonie miasta gdzie tak dział Rossmann. Każdy pusty pawilon stawał się Rossmannem. A na każdym pustym placu wyrastał pawilon. Który stawał się RossmaNnem
Skutkiem jest oczywiście upadek lokalnych sklepików, budki z hod dogami czy osiedlowej kawiarni. A to więcej niż się wydaje. Powiedzmy, że był bar osiedlowy, prowadzony przez kogoś z osiedla. Albo sklep. To pieniądze, które zarabiał zostawały w tej społeczności. No najdalej w tym samym mieście.
Kiedy zastąpi go sieć to pieniądze będę transferowane daleko, zazwyczaj za granicę. Pracownicy też częściej pochodzą z dalszych okolic. To wszystko rozrywa i niszczy tkankę społeczną.
Transfer zysków oznacza, że miejscowa społeczność ubożeje.
I nawet nie będzie ich stać na osiedlową kawiarnię czy hod doga i będę kupować najtańsze produkty z sieciówki, takiej jak Mixue.
Zmierzamy do świata pustyni gastronomicznej i żywieniowej i jest to naturalna oczywista permanentna immanentna cecha kapitalizmu jakim jest koncentracja kapitałów rynek dąży do tego by pozostały na nim dwie trzy, a może nawet docelowo jedna Multisieć, a nasz wybór jest ograniczony do tego, co nam ta siec narzuca.

Dziękuję za przeczytanie! Jeżeli artykuł był dla Ciebie wartościowy…

U nas w gastro najlepszą motywacją do dobrej pracy jest dobry napiwek. jeżeli podoba ci się, to co piszę zostaw mi napiwek

Moje media społecznościowe