✨ Należę do Polskiego Towarzystwa Medycyny Stylu Życia

Niezłe jaja czyli sztuka iluzji kulinarnej

Lektura starych książek kucharskich pożyteczną jest wielce. Można np. dowiedzieć się że takie pomysły jak wegańska kiełbasa, ryba czy jaja to żadna nowość a kontynuacja starej polskiej tradycji. Więc oto przed wami staropolskie jaja z tofu i ciecierzycy.

Dziękuję za przeczytanie! Jeżeli artykuł był dla Ciebie wartościowy…

SKŁADNIKI:
1/2 kostki tofu (ok. 100g)
3g agaru
czarna sól
100g cieciorki ugotowanej lub z puszki
drobny szczypiorek
olej rzepakowy (około 25 ml)
kurkuma (opcjonalnie)
Foremki do gotowania jaj bez skorupek

niezłe jaja

SPOSÓB PRZYGOTOWANIA:
Tofu kroimy i dolewamy wody tak by w sumie było 250 ml (szklanka). Blendujemy dokładnie. I na małym ogniu doprowadzamy do wrzenia.
W małej ilości (2-3 łyżki) gorącej wody rozpuszczamy dokładnie agar i dodajemy do gotującej się mieszaniny wody z tofu. Gotujemy 2-3 minuty na małym ogniu, cały czas mieszając.
Odstawiamy na kilka minut, żeby trochę przestygło.
Wlewamy do kształtek na jajka i odstawiamy do całkowitego wystygnięcia
Cieciorkę z dodatkiem czarnej soli blendujemy zi olejem. Olej dolewamy pomału, tak żeby masa miała możliwie jak najgęstszą konsystencję przypominającą ugotowane żółtko. W smaku powinna być lekko przesolona
Dodajemy drobno posiekany szczypiorek (1-2 łyżki) i mieszamy.
Wystudzone “jajka” wyjmujemy z foremek, przekrajamy wzdłuż na pół, łyżeczką wybieramy miejsce na “żółtko”, formujemy kulki z cieciorki i wkładamy jako “żółtko”.

WARIANTY:
Oczywiście można się pobawić formą i np. zabarwić tofu albo cieciorkę np. sokiem z buraka. “jajka” tez mogą mieć różne kształty w zależności od użytej foremki, mogą być nawet prostokątne albo w kubistycznie fantazyjne kształty. “Żótko” można też zrobić np. z avocado

UWAGI:
Bardzo ważna rzecz-na rynku jest dostępna Agartyna, której potrzeba więcej niż czystego agaru. Zwróćcie na to uwagę.
Szczypiorek nie jest bezwględnie konieczny ale bardzo podnosi walory smakowe masy bezjajecznej z cieciorki.

SERWIS:
Podajemy jak nam serce podpowie. Np. w towarzystwie takich atrybutów wielkanocno-wiosennych jak młode zioła, rzeżucha, kiełki. Oczywiście bardzo dobrze pasuje tu majonez wegański (z aquafaby z cieciorki), pomidory. Można też zrobić “muchomorki” stawiając “jajo” na sztorc a na wierz nakładając wydrążone pół pomidora i zrobić kropki z majonezu. Dla mnie to trochę comfort food bo pamiętam jakie “muchomorki” z dzieciństwa.

W XVI i XVII wieku na stołach ówczesnego 1% królowały w czasie postu (a post, to jak obliczył profesor Dumanowski po zsumowaniu była połowa roku) rozmaite “iluzje kulinarne”. Były one wręcz przykładem “statusowej konsumpcji”, oznaką że gospodarza stać zarówno na drogie i egzotyczne składniki (migdały, figi, drogie “szlachetne” ryby) jak i na zatrudnianie najwyższej klasy kuchmistrza. Były to dania które zarówno formą jak i charakterem, i smakiem nawiązywały do zakazanych w czas postu produktów. A przypomnijmy, że ówczesny post polski był bardzo surowy i nie dopuszczał również jajek , mleka, masła i innych produktów mlecznych. Przeto na stołach stały takie cuda jak prosiak uczyniony ze szczupaka (sic!), serek i mleko z migdałów (a także, ale to juz u mniej zasobnych, z konopi), kiełbasa z fig. A jako, że mentalność nasza aż tak bardzo się nie zmienia jak narzędzia jakimi dysponujemy w kuchni (jakie cuda by owi kuchmistrze wyczyniali jakby mieli do dyspozycji np. termomix, taki jak mi przyjechał wczoraj. Musiałem się pochwalić, marzyłem o tym sprzęcie od kilku lat) to jestem niemal pewien że ówcześni szefowie kuchni traktowali tworzenie takich iluzji jak zawodowe wyzwanie, tak jak dzisiaj traktujemy to często w kuchni roślinnej i zazwyczaj nieświadomie, wpisujemy się tym w staropolską tradycją kulinarną

Podoba Ci się ten przepis? Chciałbyś więcej tego typu materiałów?
Wesprzyj to co robię i ciesz się bonusami dla patronów bloga